PANI DOMU- 06.04.10r. - NAJLEPSZE JESZCZE PRZEDE MNĄ

PANI DOMU- 06.04.10r. - NAJLEPSZE JESZCZE PRZEDE MNĄ

 

 

Od lat okupuje najwyższy stopień podium w rankingach na najprzystojniejszego Polaka. Zanosi się na to, że nie zejdzie z niego jeszcze przez długi czas, bo ten... gra na jego korzyść!

SZCZUPŁY, WYSPORTOWANY, OPALONY.

Jak model z żurnala. Zaprzeczenie przeciętnego, polskiego 45-latka. Jak on to robi, że wciąż zachwyca kobiety, a mężczyźni zazdroszczą mu, używając słów satyryka, "i pozycji, i aparycji"?

PANI DOMU: Zawarł Pan pakt z diabłem na zachowanie wiecznej młodości?

KRZYSZTOF IBISZ:

Nie. Mój wygląd to zasługa dobrych genów i pracy nad sobą.

Czyli czego dokładnie?

Nie jadam, co popadnie. Regularnie uprawiam sport i nie pogrążam się w czarnych myślach. Odkąd ćwiczę ciało i uważam na dietę, czuję się naprawdę świetnie.

Nie ucieka Pan tym stylem życia przed kryzysem wieku średniego?

Jakim kryzysem wieku średniego? Czegoś takiego nie ma. Kryzys można mieć w każdym wieku, każdego dnia. Mnie los obdarzył ogromnym optymizmem i nie zamierzam użalać się nad sobą, nad upływem lat. Wierzę, że to, co najlepsze, jeszcze przede mną.

Przecież teraz jest tak dobrze: kolejne programy w telewizji, w maju własna książka...

Dodajmy, że jest ona właśnie o sposobach na zdrowe życie. A rzeczywiście, mam dobry czas, tylko że ja nie lubię stać w miejscu. Nosi mnie. Ciągle chciałbym robić coś nowego, ciekawego.

Nie słyszy Pan uwag, że trochę za dużo Pana w mediach? Ibisz tu, Ibisz tam...

Czasem słyszę, ale puszczam to mimo uszu. Moją pracą jest występowanie przed kamerą. Jak szewc naprawia dużo butów, to go chwalą za pracowitość. A mnie nieliczni za pracowitość krytykują. Tak już u nas bywa.

Ale przyznaje się Pan, że jest pracoholikiem ?

Tak, bo robię to, co kocham. Po trzech dniach urlopu brakuje mi adrenaliny, emocji. Podziałałbym, a nie marnował czas.

Jakim cudem znajduje go więc Pan dla swoich synów? Ma Pan ich dwóch z poprzednich małżeństw...

 9-letniego Maksa i 4-letniego Vincenta. Są dla mnie najważniejsi. Nie mieszkamy na stałe razem, ale potrafię podjechać do któregoś z nich tylko po to, by zrobić mu śniadanie. Spędzam z nimi każdą chwilę bez zawodowych obowiązków. Rozmawiamy, chodzimy do kina, na zakupy, na basen, na narty.

Widzi Pan w nich cząstkę siebie, swojego charakteru?

O, tak! Ostatnio Maks naśladował moją mimikę, pracę przy laptopie, gesty. Omal nie spadłem z krzesła. Zrobił to idealnie. Ma talent aktorski i mój styl bycia. A Vincent jest jak i ja bardzo otwarty na świat, nowości.

Chce Pan, żeby poszli w Pańskie ślady, do telewizji?

Niczego im nie narzucę. Niech sami wybiorą życiową drogę. Mnie tak wychowali rodzice i chyba wyszedłem na ludzi.

Ojcostwo jest fascynujące?

Byłem przy obu porodach i doświadczyłem cudu. Bo rodziło się nowe życie. Dzieci, z których wyrosną niepowtarzalni dorośli. A ja, kształtując ich osobowość, będę miał w tym swój udział.

Czego najbardziej chciałby nauczyć Pan swoje dzieci?

Prostolinijności. Ja sam nie lubię komplikować życia zawiłymi relacjami z innymi, chowaniem się za maską. Wolę szczerość.

Jako ojciec Pan się spełnia, a jako aktor?

Co jakiś czas gram w serialach, wkrótce zacznę zdjęcia do polskiej komedii i do poważnej, nieco mrocznej, hollywoodzkiej produkcji, o której jeszcze nie chcę dokładnie mówić.

Nie wyjedzie Pan chyba za ocean i nie zostawi milionów zrozpaczonych Polek?

Nie, bo przecież w Polsce cudownych kobiet zatrzęsienie. Gdzie nie spojrzę, czy to na siłowni, ulicy, czy w sklepie, otaczają mnie piękne, dzielne, mądre panie. Miał rację Rosiewicz, śpiewając: "Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny".

Znalazł Pan wśród nich nową miłość? Czyżby szykowało się trzecie małżeństwo?

Nie, na razie ożenku nie planuję.

A plotki o romansie z Pana asystentką są prawdziwe?

Jak to plotki. Zostawiam je bez komentarza. Nie obchodzą mnie. Inne wyssane z palca newsy, np. o operacjach plastycznych, też.

O gwiazdach się plotkuje...

Jaka ze mnie gwiazda? Ja jestem tylko popularny. Nie różnię się od pani sprzedającej w warzywniaku. Pracuję jak ona, tyle że mnie pokazują na ekranie.

Kokietuje Pan?

Nie, tylko udowadniam, że wszystko jest względne. I to pomaga mi bez stresu myśleć o sobie i o przyszłości...



Kim jest Krzysztof?

Prezenter telewizyjny i aktor, właściciel firmy producenckiej, poseł na Sejm I kadencji, autor poradnika "Jak dobrze wyglądać po 40".

Osoba, która poza olbrzymim doświadczeniem oraz wielką popularnością posiada to coś z czym trzeba się urodzić - charyzmę i niezwykle pogodne nastawienie do świata.